I po co nam te Święta?

Pojawiające się w hipermarketach już od początku listopada jak grzyby po deszczu choinki świadczą o tym, że wielkimi krokami zbliżają się Święta. Zanim rzucimy się w wir zakupów, porządków i przygotowań, dobrze będzie przypomnieć sobie co właściwie będziemy świętować.

Na początku...

Jak sama nazwa wskazuje, chodzi o Boże Narodzenie. Wydarzenie fundamentalne, wstrząsające historią ludzkości do tego stopnia, że we wszystkich krajach naszego (mniej więcej) kręgu kulturowego przyjęto je za początek nowej (naszej!) ery. Co takiego właściwie się stało? Zgodnie z nauczaniem Kościoła Katolickiego, Jezus Chrystus, Syn Boży, stał się człowiekiem, żeby zbawić wszystkich ludzi, pojednując z Bogiem (Katechizm Kościoła Katolickiego 456 i następne). Niebywała sprawa! Okazuje się, że Bóg tak kocha każdego człowieka, pomimo jego słabości, że decyduje się zostać jednym z nas. Nie po to, aby poznać, bo stwarzając znał już bardzo dobrze, ale po to, abyśmy my mogli Go poznać. Doświadczyć, jaki jest: bliski, troskliwy, cierpliwy, konkretny, wymagający i pragnący naszego wysiłku, ale wyrozumiały i… prosty, a nigdy prostacki.

Droga: od Boga, do Boga

Czasem poznawania Boga, „przygotowywania Mu drogi” jest Adwent. Dobrze jest wtedy posprzątać dom i rozejrzeć się za prezentami, ale jeszcze lepiej zastanowić się nad swoją znajomością Boga i bliskością z Nim. Warto zobaczyć swoje życie, takie, jakie ono jest, gdy Bóg przychodzi, a jeśli trzeba – podjąć drogę nawrócenia. Kościół przypomina, że każdy z nas przygotowuje się nie tylko na zbliżające się święta, ale też na Drugie Przyjście Jezusa i Sąd Ostateczny (KKK 524). Akcentowana przy tym jest tęsknota za Bogiem i pragnienie godnego spotkania z Nim – dlatego przypomina się o Bożej dobroci, objawionej w pierwszym przyjściu Mesjasza, aby Sąd Ostateczny nie kojarzył nam się z kataklizmami i paniką, ale przede wszystkim ze zjednoczeniem z Tym, który nas kocha.

Świętowanie

Na czym zatem powinno polegać świętowanie Bożego Narodzenia? Wszyscy dobrze znają tradycje wspólnej wieczerzy wigilijnej, dzielenia się opłatkiem, śpiewania kolęd, nawiedzania żłóbka, o ubieraniu choinki, którą można zobaczyć w dowolnym zakątku świata i w dowolnej porze roku nie wspominając. Są one bardzo piękne i godne kultywowania, jednak tracą sens, gdy pozostawimy je bez refleksji nad tym co w Bożym Narodzeniu najważniejsze. Kościół podkreśla, że istotą przeżywania wszelkich świąt, a także każdej niedzieli jest udział we Mszy świętej i przyjęcie Komunii (oczywiście pod warunkiem stanu łaski uświęcającej). W ten sposób odpowiadamy na miłość Boga, który kocha nas do tego stopnia, że chce się z nami zjednoczyć i staje się naszym duchowym pokarmem (KKK 1391 i 2177). W czasie Bożego Narodzenia mamy okazję przeżyć Mszę świętą szczególnie piękną i uroczystą – Pasterkę. Ważne jest jednak, aby poza przyjemnością wspólnego śpiewania wzruszających kolęd i spaceru późną nocą pamiętać o tym, co najistotniejsze w każdej Mszy świętej: bliskości Boga dotykającego naszego człowieczeństwa.

„Ubodzy, was to spotkało…”

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt Bożego Narodzenia: Jezus urodził się w wielkim ubóstwie. Jego Rodzice podróżowali i nie mieli możliwości zapewnienia Mu dobrych warunków dla przeżycia pierwszych chwil na świecie. W ten sposób Bóg wyraża swoją solidarność z biednymi, słabymi, zwykłymi ludźmi… z nami! Jest dostępny dla wszystkich od samego początku, bo urodził się w stajni, gdzie może wejść każdy. Aniołowie nie wystraszyli się mieszkających tam zwierząt, pierwszymi gośćmi byli pastuszkowie, a i trzem królom wstępu nie odmówiono. Dlatego też Kościół nauczając o Bożym Narodzeniu podkreśla, że w ubóstwie objawiła się chwała nieba i zaleca swoim wiernym troskę o ubogich i potrzebujących (KKK 525 i 2443). Jej wyrazem może być udział w organizowanych na szeroką skalę świątecznych zbiórkach żywności, jałmużna adwentowa, czy Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom organizowane przez Caritas.

W tym roku Kościół szczególnie zachęca do przygotowań na przyjście Pana (nie tylko to grudniowe, ale i to ostateczne) poprzez dostrzeżenie i pomoc drugiemu człowiekowi. Hasło roku duszpasterskiego zaczynającego się z nadejściem Adwentu „Bądźmy świadkami miłości” ma nas zachęcić do odkrywania Boga kochającego nas i dzielenia się Jego miłością z innymi. Wymiar materialny, dotykany przez wspomniane akcje jest oczywiście ważny, ale ma znaczenie drugorzędne. O wiele ważniejsze jest zauważenie człowieka potrzebującego, często bardzo blisko nas, i poświęcenie mu odrobiny swojego czasu, uwagi, troski… miłości. Zostawiamy puste nakrycie przy wigilijnym stole. A może warto w tym roku ‘zapełnić’ je starszą i samotną sąsiadką? Jest wielu potrzebujących wokół nas, a ich potrzeby bardzo różne. Adwent jest świetną okazją, żeby rozejrzeć się i dać coś z siebie. To być może pozwoli nam przewartościować swoje życie i dostrzec, że są sprawy ważniejsze, niż zakupy, kolor bombek na choince i dwanaście potraw.

O wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkanocnymi (lub odwrotnie)

Wydawać by się mogło, że Boże Narodzenie ma atrakcyjniejszą ‘oprawę’ i dzięki temu zrobiło międzynarodową karierę (na przykład wśród Japończyków, którzy pojęcia nie mają, kim był Jezus, ale uwielbiają przystrajać choinki). Z drugiej strony to przez Zmartwychwstanie Chrystus pokonał śmierć i dopełnił naszego zbawienia… W nauczaniu Kościoła nie ma miejsca na rywalizację między tymi świętami. Katechizm podkreśla, że tajemnice Wcielenia (Zwiastowanie, Boże Narodzenie i Objawienie Pańskie) są rozwinięciem różnych aspektów jedynego Misterium Paschalnego (KKK 1171). To oczywiste, że nie rodząc się w ludzkim ciele, Jezus nie mógłby umrzeć na Krzyżu, a więc i zmartwychwstać.

Nie znasz dnia, ani godziny!

Boże Narodzenie coraz bliżej. Już niedługo będziemy dokładać wszelkich starań, żeby nasza wigilijna kolacja była jak najbardziej uroczysta, a prezenty jak najpiękniejsze. Jednak w tych wszystkich przygotowaniach pamiętajmy o istocie świąt i uczmy się na błędach poprzednich pokoleń. Otóż Stary Testament jest opowieścią o wielkich przygotowaniach Narodu Wybranego na przyjście Mesjasza. I cóż, tak byli tymi przygotowaniami zajęci, że gdy już przyszedł, wielu z nich Go nie rozpoznał i odrzuciło. Oby się to nie powtórzyło w naszym przypadku.

Małgorzata Zawilska



Czy wiesz że...

"Choinki zaczęto przystrajać już w XIV wieku. Pierwotnie wieszano na nich jabłka, które były przypomnieniem grzechu pierworodnego, a także symbolem płodności. Świeczki symbolizowały Światłość świata, czyli Chrystusa, były też związane z kultem zmarłych. Początkowo świece zapalano właśnie dla nich. W zależności od regionu na choinkach zawieszano odmienne ozdoby - ciastka i suszone owoce, a także ozdoby własnoręcznie wykonane z papieru i słomy. Łańcuchy zrobione np. z rodzynek, migdałów czy pierników specjalnie wieszano nad świeczkami, aby płomień mógł przepalić nitkę i przysmaki same spadły. Potem, gdy upowszechniły się już choinki stojące, przyjął się zwyczaj ozdabiania ich wierzchołka papierowym aniołem i gwiazdą, która symbolizować miała Gwiazdę Betlejemską."

Źródło:
http://zimowyskarbiec.blox.pl