Zapytaliśmy co jest dla Was ważne w Święta
Sebastian
Magia Świąt
A jaka jest Twoja? Ja na swoją patrzę zawsze z jednej perspektywy – Narodziny Jezusa, to jest coś! Boże Narodzenie, dla mnie to taki dzień dni, wszystko na nowo. W końcu niecodziennie człowiek zachwyca się lichą stajenką, w której rodzi się chłopiec mający zamiar poprzestawiać w hierarchii tego świata. I kiedy tak zachwycam się przyjściem Jezusa, zauważam, że to co oferują mi sklepowe półki jest niczym w porównaniu ze spotkaniem przy żłobie. Łatwiej mi przeżywać czas prezentowej zawieruchy, promocji i całego tego świątecznego zgiełku gdzie cały czas gdzieś gonię, rozdarty między uczelnią a domem. Najlepsze jest to, że w tym rozdarciu widzę jasno dokąd mam zmierzać, ustanawiając za końcowy cel mojej wędrówki betlejemską grotę.
Gosia
W okresie Adwentu ważne jest dla mnie, aby dobrze przygotować się do świąt Bożego Narodzenia pod kątem duchowym. Pomagają mi w tym rekolekcje adwentowe, a także spowiedź. Staram się również zastanowić nad sensem tych świąt. Jakie one mają znaczenie dla nas - ludzi.
W czasie świąt Bożego Narodzenia ważne jest, dla mnie, aby z moją najbliższą rodziną uczestniczyć we Mszy Świętej i przyjąć Komunię Świętą. Istotną rolę również odgrywa spotkanie się z moją rodziną przy stole wigilijnym i podzielenie się opłatkiem. Miłe też jest podarowanie sobie w tym czasie prezentów. Ważnym elementem świąt jest bycie na Pasterce, w której od pewnego czasu uczestniczę co roku.
Święta Bożego Narodzenia są dla mnie radosnym czasem spędzonym w gronie najbliższych - bo właśnie wtedy na świat przyszedł nasz Pan!
Joanna
W okresie Świąt Bożego Narodzenia, gdy wszyscy biegają by kupić jak najlepsze, najbardziej odpowiednie prezenty, ja staram się znaleźć choć chwilę czasu, by posiedzieć w kościele, pomodlić się i otworzyć swoje serce na przyjście Zbawiciela. Zbawiciela i Pana, a zarazem Brata, największego Przyjaciela, jakiego kiedykolwiek miałam, mam i będę mieć. To On pomaga mi w każdej, trudnej chwili, jest ze mną i czeka, gdy od Niego odchodzę, oddał za mnie swoje życie, więc ja mogę poświęcić choć chwilkę, by zajrzeć na chwilkę do kościoła i poczekać na Jego narodziny. Staram Mu się jakoś odwdzięczyć za to, co dla mnie zrobił choć wiem, że On tego nie chce. Zrobił to dla mnie bezinteresownie i nie chce zapłaty. On chce tylko, bym przy nim trwała. Kiedyś nowi znajomi i alkohol, to było coś, poza czym nie wiedziałam świata. Mój przyjaciel – Mateusz próbował mnie z tego wyciągnąć, lecz nie chciałam mu się wtedy poddać. Wyrwanie mnie z tego bagna, w które wpadłam było jego celem i zawsze gdy pytałam „dlaczego?” mówił, że jestem siostrzyczką Boga, Jego ukochaną córką i On na pewno nie chce widzieć jak marnuję życie, które mi dał.
Mateusz miał wypadek samochodowy, walczył o życie, a gdy przegrał, wraz z tym wydarzeniem zawalił się mój cały świat. Nie mogłam się pozbierać, a gdy wreszcie po ciężkich bojach udało mi się stanąć na nogi, obiecałam sobie, że spróbuję się zmienić dla niego i dla Boga, o którym ciągle mówił. Wtedy właśnie poznałam Jezusa. Zrozumiałam, że On umarł za mnie i gdy każdego roku przychodzi znów na ten świat, powinnam Go oczekiwać z niecierpliwością i cieszyć się tym, że jest przy mnie. Mówiłam, ze straciłam przyjaciela, ale tak naprawdę go nie straciłam. On czuwa nade mną i mimo, że nie może mi odpowiedzieć wiem, że mnie słucha. Jest ze mną i dał mi poznać Osobę, która zawsze ze mną była, jest moim Przyjacielem.
Dlatego właśnie przed Świętami nie biegam i na siłę nie kupuję prezentów, tylko czekam i staram się odciąć od świata, by jak najlepiej przyjąć Jezusa do siebie, do swojego serca.
Małgosia
Święta Bożego Narodzenia to czas, w którym Bóg mówi mi, że nie ma takiej ciemności, takiej grzeszności, trudów czy beznadziei, w którą On nie mógłby wejść i wyciągnąć mnie. To dla mnie symbolizuje narodzenie Chrystusa w stajni, gdzie jest jeden wielki brud, chaos.
Jezus nie przychodzi do człowieka często umęczonego tym, w co się wpakował odchodząc - w swoich decyzjach, czynach, myślach - od Boga z wielkim niszczącym potopem, ale w delikatnej, niewinnej, prostej dziecinie. Staje się dla mnie człowiekiem i zaprasza mnie, bym pozwoliła mu uzdrawiać swoją trudną, grzeszną ludzką naturę poprzez delikatność, miłość, radość, czystość i niewinność nowonarodzonej maleńkiej Istoty.
Te Święta to również czas szczerości, bo kiedy przychodzi chwila by powiedzieć komuś z najbliższej rodziny życzenia – te prawdziwe, prosto z serca, tak jakby „bez okazji”, bo okazją nie są imieniny, jubileusze itp., ale wejście samego Boga w człowieczeństwo – to zobowiązuje, by wymawiane słowa były zachętą i czasem upomnieniem – w jakikolwiek sposób – do spotkania się tej osoby z Chrystusem, całym codziennym życiem.
Asia
Co jest dla mnie ważne w Świętach Bożego Narodzenia? Chyba dwoma słowami mogłabym opisać to, co najistotniejsze w moim przeżywaniu tych Świąt. Tęsknota i Spotkanie. Tęsknota za Bogiem, który przychodzi. Rozbudzona przez adwentowe oczekiwanie, przez bieganie z lampionem na roraty i wypatrywanie, bo Pan jest już blisko. Tęsknota czyli pragnienie serca, które kocha, które oczekuje i które już się raduje perspektywą rychłego spotkania. Jak śpiewała Antonina Krzysztoń: „Jest takie czekanie, które już jest spotkaniem”.
A same Święta to wypełnienie tej adwentowej tęsknoty. Spotkanie. Dar Miłości, która przemienia wszystko. Pełne czułości pochylenie się nad Maleńkim i narodzenie się wraz z Nim. To ufne wtulenie się w ramiona Ojca, który pochyla się nade mną jak nad swoim Synem i w zaciszu betlejemskiej szopki mówi mi o swojej Miłości. I nie tylko mówi, ale obrazuje w sposób niezaprzeczalny, wciela w Maleńkim Jezusie. I wtedy nie ma już pytań, nie ma wątpliwości. Jest pewność, ufność, radość. I jest życie przemienione Obecnością.
Szymon
Okres przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia nie zawsze był dla mnie czasem szczególnym, jednak w ostatnich latach bardzo się to zmieniło. Odkryłem, że czas Adwentu jest czymś wyjątkowym: czasem pewnego przystanięcia nad pędzącym wciąż na przód światem. To odkrycie pozwoliło mi zreflektować się nad sobą, swoim postępowaniem, wartościami dla mnie ważnymi, a przede wszystkim nad moją niechęcią do wspólnego przeżywania czegokolwiek z najbliższymi. Takie przemyślenia nad tym, dokąd się zmierza, mogą być szokujące. Odkryłem, że kroczę przez to życie osamotniony – zamknięty na Boga i bliskich. Adwent więc okazał się wspaniałą okazją do podsumowania życiowych celów i swojej tożsamości.
Nie chcę marnować tej wspaniałej okazji i pragnę wykorzystać ten czas jak najlepiej, aby móc przemieniać swoje życie, by być gotowym na narodzenie Chrystusa. Chcę jak najlepiej przeżywać Święta z rodziną, aby Chrystus prawdziwie narodził się w moim życiu i oświecił wszystkie ciemności. W Jezusie bowiem odkrywam radość z bycia razem z bliskimi oraz ład w moim życiu. To narodziny Chrystusa nadają mojemu życiu prawdziwy sens - dlatego zawsze nie mogę się ich doczekać!
Małgosia
Co jest dla mnie ważne w okresie Świąt Bożego Narodzenia?
Spotkanie! Po pierwsze z Bogiem, który PRZYCHODZI, czyli pokonuje straszny dystans między Niebem a ziemią; Swoim Boskim Ideałem, a moją ludzką niedoskonałością. No więc On przychodzi, jest i zastanawia się, czy znajdę dla Niego chwilkę? Boże Narodzenie po to jest świętem, czasem wolnym od pracy – żebym znalazła. I żebym znalazła też czas na spotkanie z rodziną, przyjaciółmi, spacer, pogaduchy i nadrabianie zaległości bycia razem bez pośpiechu, które narobiły się, być może, od poprzedniego Bożego Narodzenia.
Tak, sprzątam, gotuję, ubieram choinkę (ale dopiero w Wigilię, żeby było na co czekać i żeby się nie znudziła do pierwszej gwiazdki). Tak, mam pokusę, żeby w tym wolnym czasie nadrobić zaległości w nauce, projektach, oglądaniu filmów i spaniu.
Nie, choinka, mikołaj (czy to jeszcze imię własne…?), 12 potraw i Kevin nie są najważniejsze. Najważniejsze dla mnie jest spotkanie.
Paweł
Święta Bożego Narodzenia? To wspólny czas oczekiwania. Najważniejsza dla mnie jest Jedność, pamięć o bliskich, bo czy jest coś ważniejszego od przeżywania tych wspaniałych dni z rodziną, bliskimi? Moim zdaniem nie, dlatego też z niecierpliwością czekam na dzień, w którym zasiądę z nimi wspólnie do stołu, kolędując oraz poruszając ciekawe tematy rozmów, wyczekując pierwszej gwiazdki na niebie.
Marta
Święta Bożego Narodzenia zawsze kojarzyły mi się i nadal kojarzą mi się z oczekiwaniem. Jednak kilka lat temu moje oczekiwanie skupiało się głownie na zewnętrznej otoczce świąt. Świąteczna atmosfera kojarzyła mi się z piosenkami o świątecznej tematyce , dekoracjami na ulicach, wystawami w sklepach, ubieraniem choinki i wigilijną kolacją. Ogromną rolę odgrywała nawet ilość śniegu za oknem. To wszystko kojarzyło mi się z idealnymi Świętami. Wtedy moje przeżywanie tego wydarzenia właściwie na oczekiwaniu się kończyło. Większą radość sprawiało mi oczekiwanie niż same Święta.
Mimo całego budowania świątecznej atmosfery szybko następował okres pustki. Święta trwają przecież tak krótko. A przecież to Święta BOŻEGO NARODZENIA. Gdy Bóg się rodzi, to jest to początek i źródło radości. Ona się nie kończy. Dlatego postanowiłam to zmienić i przeżyć świadomie ten czas.
Odkryłam, że ważniejsza od zewnętrznej otoczki Świąt stała się ich duchowa istota. W czasie Adwentu zaczęłam chodzić na Roraty, na których Ewangelia mówi o przyjściu Pana Jezusa. Nie tylko tym sprzed ponad dwóch tysięcy lat.
Ten czas oderwany od przedświątecznego zamieszania doprowadził mnie do odkrycia prawdziwej radości płynącej z oczekiwania.
"Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna , któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg jest z nami " (Mt 1,23).
Całkowicie zmieniło się moje przeżywanie Świąt . Nadal uwielbiam kolację wigilijną , ubieranie choinki czy nawet wystawy sklepowe, ale wszystko to nie jest w stanie przyćmić prawdziwej istoty Świąt a więc Narodzin Boga!
Martyna
Święta, oprócz doskonałego pretekstu na spotkanie z Rodziną, są przede wszystkim – co chcę podkreślić – spotkaniem z moim Zbawicielem. To Spotkanie – trudne, muszę przyznać – kiedy Ten, który może wszystko, zamyka się w ciele dziecka. Dla mnie osobiście jest to odkrycie, jak bardzo trzeba być ,,dla”, jak dużo należy oddać, by stać się małym. Malutkim, zapomnianym, zupełnie odwrotnie niż oczekuje ode mnie świat, który wciąż woła: ,,Najlepsi, najmądrzejsi, najatrakcyjniejsi”. Ale to także Spotkanie pełne radości – wreszcie jest, Bóg z nami! (to oczekiwanie adwentowe na coś się przydało ;) ), a także ta chwila, kiedy mogę rzec po prostu z uśmiechem ,,Jezu mój mały, Tobie ufam!”.
Michał
Zwykle przejmuję się wszystkim na zapas, ale Święta Bożego Narodzenia są dla mnie okresem, w którym nabieram dystansu do rzeczywistości, ponieważ kiedy rozważam fakt, iż wszechmogący Bóg uniżył się tak bardzo, aby Ciebie i mnie odkupić, to nie mogę pojąć, jak wielka i czysta musi być Jego miłość. Czego mam się obawiać? Kryzysu, choroby, śmierci? W Święta bardziej niż zwykle dociera do mnie, że jeżeli On tak bardzo nas kocha, to najważniejsze, żeby trzymać się mocno Jego pasterskiego płaszcza. Reszta, to pikuś.
Hania
Odpowiedź jest prosta: w okresie Świąt Bożego Narodzenia – jak sama nazwa wskazuje – najważniejszy jest dla mnie Nowonarodzony Jezus:) To, że przychodzi konkretnie do nas i konkretnie w tym czasie, że chce przemieniać nasze serca, po prostu być. Zewnętrzne znaki (takie jak piękne przystrajanie mieszkania, dzielenie się opłatkiem, obdarowywanie się prezentami) są oczywiście również ważne, ale zauważcie, że równie dobrze można by przeżyć Święta bez nich – i tak by się odbyły, a Jezus i tak by przyszedł. "Wierzysz, że Bóg narodził się w betlejemskim żłobie, lecz biada ci, jeżeli nie narodził się w tobie."(Adam Mickiewicz).
Edzia
Czas adwentu mnie także kojarzy się z przygotowaniem świąt, ale od kiedy ważną rolę w moim życiu odgrywa Pan Jezus, te przygotowania mają zupełnie inny charakter. Porządki w duszy stały się tak samo ważne, o ile nie ważniejsze niż porządki w domu. W zaprowadzaniu tych drugich pomaga chodzenie na roraty, bo dzięki temu, że zaczynam dzień wcześnie i od spotkania z Osobą, która mnie kocha mam potem bardzo dużo czasu. Kupowanie prezentów także schodzi na dalszy plan wobec wytworzenia w rodzinie atmosfery do tego, aby te prezenty były przekazane bez cienia dawnych żalów i złości, a z pełnią miłości i przebaczenia. Teraz, kiedy nie mieszkam już z rodzicami i braćmi bardziej doceniam to, że najważniejszym prezentem, który dam i który od nich otrzymam jest miłość, jak każde dobro pochodząca od Boga, który poprzez nią autentycznie narodzi się w naszej rodzinie. Przez każdą Mszę roratnią będę się o to modlić, a jak wiadomo, jeśli prosimy o coś dobrego, to to dostajemy.
Ania i Łukasz
Zanim napiszę co dla mnie jest ważne w czasie Świąt, chcę wspomnieć o okresie troszkę wcześniejszym – o Adwencie. Bez właściwego przeżycia przygotowań do Bożego Narodzenia zatracam jego właściwe znaczenie. Bardzo ważną rolę wówczas odgrywają dla mnie częste Msze Święte. Kolejnym elementem jest sakrament Pokuty i Pojednania – jest to niby zwyczajna praktyka, jednak pozwalająca mi odkrywać niesamowitą cierpliwość i miłość Pana Boga w stosunku do mnie. Ostatnie ogniwa to modlitwa małżeńska, której nie ma siły abyśmy sobie „odpuścili” oraz modlitwa jutrznią, która stanowi dla mnie wielkie wyzwanie, gdzie dokonuje się chyba największa walka w moim życiu duchowym, pomiędzy chęcią spotkania z Panem, a zwyczajnym lenistwem. To takie miejsce temperowania mojej pychy, gdzie nie zawsze jest tak kolorowo jakbym tego chciała.
Te elementy przygotowują mnie do Świąt, ale czym Święta dla mnie są? To rozradowanie się tym, że Zbawiciel przyszedł na świat, że nie jestem w beznadziejnej sytuacji, ale jest dla mnie nadzieja na życie w pełni. To otworzenie oczu na jedną z podstaw mojej wiary, że Jezus naprawdę powtórnie przybędzie, podobnie jak 2000 lat temu, a teraz przychodzi do mnie w sakramentach, dając prawdziwą wolność.
W tym roku razem z Łukaszem po raz pierwszy spędzimy Wigilię jako małżeństwo. Postanowiliśmy nie skupiać się na rzeczach nieistotnych i wymuszonych, w centrum tego wieczoru będzie Msza Święta o północy, tzw. „Pasterka” oraz nasza wspólna wieczerza świąteczna. W kolejnych dniach odwiedzimy nasze rodziny i przyjaciół, aby móc wspólnie celebrować ten radosny czas.
Anna
Nie jest łatwo odpowiedzieć na pytanie, czym jest dla mnie Boże Narodzenie. Tak naprawdę uczę się je odkrywać. To, co mogę stwierdzić to tyle, że okres przygotowań do tych Świąt jest dla mnie czasem nawrócenia, że są dla mnie czymś dobrym i ważnym. Trud odkrywania Narodzenia Jezusa, to strach bym go nie przegapił, bym nie zagubił się w całych przygotowaniach i swojej energii nie poświęcił tylko temu co „przed”, a co przecież ma prowadzić do punktu kulminacyjnego – pamiątki Nocy Betlejemskiej. W małżeństwie uczę się nie ulegać gonitwie, by wykonywać sto czynności w jednym czasie (zakupy, nie-zakupy), ale by skupiać się na tym co jest naprawdę ważne – duchowym wymiarze.
W całkowicie zewnętrznych formach świętowania męczy mnie „wymuszone siedzenie przy stole”, które za sobą nic nie niesie, które nie buduje relacji rodzinnej, ale niestety bywa „odsiedzeniem, bo trzeba, a nikt nie wie dlaczego”. Chciałbym, aby święta które będziemy przeżywać w naszej nowej rodzinie były pełne autentycznej radości z powodu Narodzin Jezusa – by ten fakt był fundamentem naszego spotkania ze sobą i z Bogiem.
Łukasz
Patrycja
Najważniejsze dla mnie w Boże Narodzenie są właśnie... urodziny samego Boga! Świętowanie tej chwili kiedy On, dla mnie i dla wszystkich innych ludzi, przychodzi na Ziemię. Są to dla mnie szczególnie radosne święta. Co roku zachwycam się tym wydarzeniem, które dla mnie jest jednym z dowodów miłości Boga.
Kasia
Czym jest dla mnie Boże Narodzenie?
Czymś ważnym i potrzebnym bo to czas zatrzymania, zapatrzenia się i zachwytu. Zachwytu nad życiem, nad radością, nad Bogiem.
Od kiedy mam własne dzieci, Boże Narodzenie zyskało dodatkowy wymiar. Wymiar radości z darowanego życia i łaski dawania życia. Teraz wiem, jak bardzo musieli cieszyć się Maryja i Józef z narodzin Dzieciny. Jak bardzo potrzebowali ciszy i zatrzymania, jak bardzo bali się tego co nieznane.
I ja teraz też tak staram się odkrywać Chrystusa w żłóbku. Małego, potrzebującego ciszy i spokoju. I coraz bardziej uświadamiam sobie, że aby przygotować się na takie spotkanie, potrzeba zatrzymania.
Dziękuję Panu Bogu za to, że zechciał stać się Dzieckiem. Za to, że całkowicie oddał się w ręce człowieka. Za to, że pozwolił się przytulić i utulić. Dla mnie to wielka tajemnica Miłości – w tym całym zgiełku, w tym co proponuje świat i co narzuca. Ze trzeba kupować, biec, przygotować, ugotować…
On pokazuje, że nie trzeba. Że można bez tego. Bez kolejnego niepotrzebnego prezentu, bez góry jedzenia, której nie ma kto zjeść, bez biegu i pośpiechu. On pokazuje, że można się zatrzymać i zachwycić Miłością.
Dziekuję Ci Dziecino za tę naukę prostoty.
Kasia
Rok temu miałam okazję uczestniczyć w świątecznym pędzie przez cały Adwent, co dla mnie nie jest normalną sprawą. Święta zawsze kojarzyły mi się z roratami, z oczekiwaniem na coś ważnego, na przyjście Jezusa. Tymczasem odkryłam, że święta można rozumieć tylko przez pryzmat jak najlepszych prezentów i całej tej otoczki, którą fundują nam media i Internet. Dla mnie zawsze ważne było to, że w święta mam czas usiąść z całą rodziną przy stole i porozmawiać, czasem powspominać. To jest taki moment, kiedy czuję taką niewyobrażalną bliskość innych, nie tylko rodziny, kiedy mam czas wcześniej spotkać się z przyjaciółmi na herbacie, złożyć sobie życzenia.
Jest fragment pewnej piosenki, która często mi się kojarzy z czasem świątecznym i bieganiem po sklepach - „a my zostańmy obok, a my zostańmy tu”. Często gdy wracam do swej rodzinnej miejscowości na święta chciałabym, aby czas zatrzymał się w tym szczęśliwym momencie Narodzenia Pana na zawsze.
Magda
W okresie Bożego Narodzenia najważniejsze jest dla mnie doświadczenie i odkrycie na nowo Bożej Miłości, która przychodzi do nas w postaci dziecka. Jest to dla mnie czas zatrzymania się w codziennym pędzie, a stopowanie zaczyna się wraz z pierwszą niedzielą adwentu. Co więcej – to zatrzymanie się trwa dłużej, ponieważ Uroczystość Narodzenia Pańskiego to zapowiedź Tajemicy, która ma się spełnić właśnie z miłości, jaką nas darzy Jezus – Zmartwychwstania.
Ważne jest także dla mnie spotkanie z rodziną, z którą staram się zawsze dzielić moim doświadczeniem Boga. Niejednokrotnie jest to jednostronna walka o Jego obecność – w czytaniu Ewangelii przed przystąpieniem do wigilijnej kolacji, we wspólnym wyjściu na Pasterkę, w słuchaniu i śpiewaniu kolęd.
Ale warto. Co roku widzę, że Jezus naprawdę przychodzi, że nie można Go pominąć w tym czasie, że staje się dla mnie Darem, jakiego nigdy od nikogo innego bym nie otrzymała.
Augustyn
Okres Świąt Bożego Narodzenia to dla mnie szczególny czas. Rozpoczyna się Adwentem – radosnym oczekiwaniem na narodziny naszego Pana i Zbawiciela. Adwent zawsze kojarzę z porannymi Roratami. Od trzech lat są dla mnie w stylu warszawsko – studenckim :) Adwent to także czas porządków i przygotowań do Wigilii. Ale dla mnie jest to czas porządków i przygotowań w sercu, gdyż oczekuję na przyjście Boga. Sam okres świąt Bożego Narodzenia to czas radości z narodzin Jezusa Chrystusa. Obecność naszego Pana jest najpiękniejsza i najważniejsza. To czas, kiedy mogę się zatrzymać i cieszyć obecnością moich najbliższych. Nie muszę się martwić codziennymi problemami i obowiązkami. Boże Narodzenie = radość. To także piękna tradycja i zwyczaje, które są kultywowane w każdej rodzinie. Boże Narodzenie jest dla mnie najpiękniejszym cudem, jaki mógł nam dać nasz Bóg. Dobrze, że przyjdziesz Panie Jezu :) Czekam na Ciebie !!!
Iza
Napiszę tu chyba rzecz oczywistą, ale wydaje mi się, że większość ludzi sobie tego nie uświadamia. Mianowicie: Jezus przyszedł jako CZŁOWIEK. W sumie, nie wiem jak to jest, bo nigdy nie byłam Bogiem, ale wydaje mi się, że gdybym Nim była, to wejście w ludzkie realia mogłoby być nieco irytujące. Trzeba chodzić, oddychać, jeść, dookoła są różni irytujący ludzie, samemu też ma się jakieś nastroje... A Jezus przyszedł do tego wszystkiego, też się z tym zmagał. Mimo, że był Bogiem. A jednak zszedł i przyjął wszystkie warunki bycia człowiekiem... To, co napisałam, jest proste, wręcz bardzo proste. Jednak uważam, że jest to fakt co najmniej niesamowity. BÓG zszedł z nieba, zostawił wszystkie swoje „super moce” po to, żeby przez 30 lat „męczyć się” z ukochanymi ludźmi, a potem dać się za nich zamordować w, lekko ujmując, bestialski sposób. I chyba właśnie tym są dla mnie święta – zobaczeniem po raz kolejny, jak wielką miłość On mi podarował...
Kasia i Kamil
Święta Bożego Narodzenia są czasem wyjątkowym, w którym możemy się spotkać z bliskimi i cieszyć z chwil razem spędzonych. Należy jednak pamiętać co jest powodem naszego świętowania oraz kto w tych dniach jest najważniejszy. Tak jak na Wielkanoc cieszy nas pusty grób oznaczający Zmartwychwstanie Pana tak w Boże Narodzenie z radością patrzymy na szopkę i małe Dzieciątko, które jest Zbawicielem Świata.
Osobiście uważamy, że tajemnica Bożego wcielenia przemienia całkowicie ludzkie myślenie o Bożych sprawach. Sprawia, że Bóg, który staje się człowiekiem jest niesamowicie nam bliski. Od tej pory człowiek może spotkać się ze swoim Zbawcą jak z bratem czy najlepszym przyjacielem. Jezus, który przychodzi na świat w najbardziej delikatnej postaci, czyli jako Dzieciątko pokazuje nam, że tak jak On jest zależny od swoich Rodziców, potrzebuje ich opieki, tak my potrzebujemy Jego Miłości i obecności w naszym życiu.





































